Szukaj na tym blogu

Moje zdjęcie
Mam na imię Janka, ale wszyscy w sieci znają mnie od lat pod nickiem LOREEN, a na żywo ten pseudonim używam od 1986 roku (data wydania albumu Sandry z tą piosenką!). Blog, to mój mały, wirtualny pamiętnik dotyczący mojej pasji, jaką są lalki MATTEL i lalki innych mniej znanych na polskim rynku firm. Znajdą się tutaj też informacje o moich zainteresowaniach : miniaturowych domkach i mebelkach, genealogii, rysunki, grafice komputerowej, fotografii. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga.

Osoby obserwujące mojego bloga

________________BLOG ROBÓTKOWY _________________ ___________________ZAPRASZAM ___________________

wtorek, 16 marca 2010

►"Barbie jako ikona kultury" Rogers Mary

Dostałam do przeczytania książkę o wymownym tytule "Barbie jako ikona kultury" napisaną przez Mary Rogers. Została wydana przez wydawnictwo MUZA w 2003 r. i promowana przez EMPIK.


Już nawet tytuł daje do myślenia. Wszak pierwsze skojarzenia z ikoną to obiekt kultu religijnego! Barbie są centrum świata, "zapełniają pustkę, którą niegdyś wypełniały symbole religijne jak krzyż, czy figury świętych." Niesłychane, ile można o Barbie napisać!

Rogers stworzyła coś na kształt Barbie-leksykonu.
Jest tu wszystko
- psychologiczne aspekty, wpływ na ludzi, zeznania wrogów i kolekcjonerów, a także spojrzenie przez dziurkę od klucza do fabryki Mattela. Esej Rogers jest szczegółowy, rzetelny, ale napisany jest świetnie. Czyta się go, jak powieść. Czyli jak na pracę naukową całkiem nieźle - nie ma tu suchych naukowych wywodów, które zrozumiane mogą być tylko przez fachowców. To książka dla wszystkich, którzy bawili się Barbie jako dzieci, a także doskonały poradnik dla dzieciatych, których potomstwo niedługo będzie w takim wieku, że zażąda blond lalki.

Barbie jest tak popularnym symbolem jak Statua Wolności, Marilyn Monore, Elvis Presley, Jackie Kennedy, Che Guevara i wiele innych. Tym samym, mimo pozornie prostego przesłania niesie ze sobą wiele dwuznaczności.

Lalka Barbie- praca Rogers pokazuje wiele twarzy i obliczy tego produktu, bo tak trzeba chyba lalkę traktować. Dla jednych jest ona przedstawicielką konsumpcyjnego świata, dla innych ucieleśnieniem drag queen. Jej zwolennicy potrafią wydać nie małą fortunę, by uzupełnić kolekcję. Niektórzy traktują zbiory jako inwestycję kapitału. Na alarm biją feministki- Barbie uprzedmiotawia kobietę, narzuca jej ciągła konieczność dbałości o fizyczność. Barbie ma być powodem zaburzeń łaknienia, depresji i kryzysów psychologicznych.

Najładniejsze i najpopularniejsze lalki są białe. Ja się z tym nie zgadzam. Moje ulubione lalki, to właśnie latynoski i murzynki. Jest coś w nich tak pociągającego i innego....Lalki o jasnej karnacji są o kilka centymetrów wyższe (!) i lepiej ubrane od lalek latynoamerykańskich i azjatyckich. Utrwala to w pewien sposób stereotypy. Zastanawia mnie informacja, że przeciętna amerykańska dziewczynka ma osiem lalek Barbie- ile muszą mieć te najbogatsze, że z prostych obliczeń wychodzi wcale nie mała liczba, bo przecież nie każdego stać na lalkę. W niektórych środowiskach, według Rogers, liczna lalek i ich gadżetów jest wyznacznikiem pozycji społecznej w grupie.
Pracę Mary Rogers można potraktować jako ciekawą i niezobowiązującą lekturę. Warto do niej zajrzeć !!!
(recenzja na podstawie moich spostrzeżeń i internetu)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz