Szukaj na tym blogu

Moje zdjęcie
Mam na imię Janka, ale wszyscy w sieci znają mnie od lat pod nickiem LOREEN, a na żywo ten pseudonim używam od 1986 roku (data wydania albumu Sandry z tą piosenką!). Blog, to mój mały, wirtualny pamiętnik dotyczący mojej pasji, jaką są lalki MATTEL i lalki innych mniej znanych na polskim rynku firm. Znajdą się tutaj też informacje o moich zainteresowaniach : miniaturowych domkach i mebelkach, genealogii, rysunki, grafice komputerowej, fotografii. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga.

Osoby obserwujące mojego bloga

________________BLOG ROBÓTKOWY _________________ ___________________ZAPRASZAM ___________________

sobota, 30 listopada 2013

Ruda Kayla Secret Spells



 Po długim czasie wreszcie moja ulubienica doczekała się małej, szybkiej sesyjki.

Kayla Secret Spells
z 2003 roku
nr katalogowy  B2789

Jest to seria Secret Spells, która występuje też pod nazwą Charm Girls.  
Do serii należą trzy lalki : Barbie, Christie i Kayla jako czarodziejki
Jednak tylko Kayla jest tak wyjątkowa.



 Laleczka już dawno przybyła do mnie z Króliczej Nory i była wspaniałym, niespodziewanym prezentem od naszego Króliczka.
 Ma się u mnie dobrze. Towarzystwo przyjęło ją z mieszanymi uczuciami, bo jest jedną z niewielu Play Line w mojej kolekcji, ale za to najpiękniejszą.


 Nie sposób jej nie lubić za wspaniałe rude włosy (choć w realu nie za bardzo lubię ten kolor włosów u kobiet), oraz niesamowite zielone oczy.


 To zapraszam na sesyjkę !




 
 
Moja niestety nie posiada oryginalnego stroju, ale ten, który dostała od Króliczka pasuje do niej znakomicie !!!

Poniżej w oryginalnym pudle.


czwartek, 14 listopada 2013

ROCZNICOWY POST "Barbie - lalka w pudełku"

ROCZNICOWY POST

 "Barbie - lalka w pudełku"

Spóźniona informacja, ale mam teraz mało lalkowe życie.

Serdecznie zapraszam do Marka !!!!!

I oby takich rocznic bylo wiele, wiele, wiele !!!!




czwartek, 3 października 2013

Takara Barbie 1981



Tak, to nie pomyłka. Laleczka ta to TAKARA Barbie, lalka na którą Mattel udzielił japońskiej firmie TAKARA licencji na produkcję Barbie zaprojektowanej specjalnie na japoński rynek.
 Lalka ma 10 i pół cala, więc jest nieco mniejsza od klasycznej Barbie. Ma też brązowe oczy, co odróżnia ją od lalek Barbie, które mają zazwyczaj oczy niebieskie.
 Ciałko  gumowe, mięciutkie,wyginalne we wszystkich kierunkach.

  
Paluszki pomalowane lakierem. Natomiast stopy większe od Barbie z mocno zarysowanymi paluszkami. Udało mi się wcisnąć jej buciki z Barbie Olsenek.


 Sygnowana na pleckach TAKARA'81
Made in China


 Włoski blond saranowe. Moja niestety dostała od swojej właścicieli nierówną grzywkę.
Ciałko w pasie można obracać, co się chwali.


  

 Buzia mangowa ale śliczna.

Lalkę kupiłam w ciucholandzie, dziś w drodze do apteki. W sklepie, gdzie lalek nie widziałam już bardzo, bardzo dawno... Aż mi się humor poprawił.


Więcej o historii firmy i lalkach Takara Barbie możecie poczytać na blogu OLGI.


poniedziałek, 30 września 2013

Tonnerka Esme, sweter i moje wywody


 25 lipca. To ostatnia data wpisu na moim lalkowym blogu. 
Pajęczynami zarósł. Pewnie już nawet tutaj nie wchodzicie. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby żaden komentarz nie zawitał pod tym już prawie październikowym postem.... :(

Czas jednak tak szybko leci... Wakacje zleciały, początek roku szkolnego także.
Co się zmieniło?
Mama już po trzech chemioterapiach. Po każdej przez prawie półtora tygodnia bez życia. Jeszcze tylko jedna 7 października i 22 października pojedzie na radioterapię , na całe cztery tygodnie do Krakowa. Już wiemy, że nie będzie wypisów na weekend. Chore, ale musimy to przeżyć. Tak więc nie mialam zupełnie głowy do lalek, fotek.
Bardziej zajmowałam się robótkami, bo mogłam przebywać z mama w jej pokoju. 
Młody już w trzeciej liceum. Na szczęście nie mam z nim kłopotów pomimo tego, ze już pełnoletni.  Mąż w grudniu prawie dwa lata na emeryturze. Szuka pracy, bo sama emerytura na trzy dorosłe osoby, to klapa. Niestety pomimo tego, że zrobił licencję I stopnia na ochraniarza, ma zezwolenie na broń (ponad tysiąc zł na to wydał), to pracy żadnej. No może była by, ale za 2,50 zł za godzinę. Nie zarobił by nawet na dojazdy.

A ja? No cóż... Kondycję poprawiłam w wakacje. Po 30 kilometrów na rowerze w przerwach mamy chemii. Podcięłam włosy o ok. 20cm, ale i tak są daleko za ramionami ;) 
Koty dalej szaleją, choć więcej śpią. Ale to ponoć na ostrą zimę...

Dosyć zanudzania... 
Poniżej fotki nowego sweterka dla Tonnerki Esme.
Cholera darła się z półki, że zimno jej w halce.
Nie dziwię się, bo sami dogrzewamy...


Teraz jakaś spódnica by się przydała albo spodnie.
Sweterek robiony od góry.

To na dziś tyle wywodów.
Buziaki dla wszystkich, którzy doczytali post do końca.





czwartek, 25 lipca 2013

Odkrywam rąbka tajemnicy - moja nowa lokatorka .

Oto moja nowa lokatorka lalkowych półeczek.
Na razie mała zajawka , gdyż czeka ona na natchnienie mojej głowy ;)
Musi poczekać na sesję, choć osoba od której ją dostałam w  prezencie pewnie na fotki już czeka .... Dziękuję Mark !!!
Bardzo mi się podoba, a jeszcze bardziej chyba dlatego, że została  podarowana mi "od serca".

czwartek, 11 lipca 2013

SINDY FUNTIME z 1975 roku


 Mój dzisiejszy zakup. Niespodziewany i wchodząc do sklepu już wiedziałam, że to ona....

Funtime Sindy
Angielskiej Firmy Pedigree
z 1975 roku
 numer 033055X 
Śliczna buzia z oczkami jak niebo i rzęsami. Usteczka krwistoczerwone.
Włosy jak jedwab.
Lalka nie ma żadnych uszczerbków, pogryzień, uszkodzeń.
Wygląda jak wyciągnięta z pudełka.
Do tego ma niesamowitą, wykonaną na drutach sukieneczkę, pelerynkę i...majteczki.
Istne dzieło sztuki !!!!


 Aż dziw bierze, że lalka 38 letnia uchowała się w takim wspaniałym stanie !!!!!
Ma 28 cm wysokości.
Została wykonana w Hong Kongu dla firmy Pedigree.




Tutaj można trochę poczytać o Sindy. 


sobota, 6 lipca 2013

FOR SALE


 Dziś post sprzedażny.
Wystawiłam na Allegro dwie lalki Barbie.
Może ktoś chętny?

 




Jak na razie tylko dwie, choć nie wiem, czy nie będzie więcej, bo z gotówką u mnie poniżej kreski....

wtorek, 18 czerwca 2013

sobota, 15 czerwca 2013

Długa przerwa, niespodziewany zakup...może się coś wreszcie u mnie ruszy...


 Ostatnio bardzo zaniedbałam swój lalkowy blog, ale nie miałam głowy na lalki. Za dużo ostatnio się działo, za mało czasu. Więcej przebywałam czytając posty na FB niż tutaj.
Ten niespodziewany zakup zmobilizował mnie do napisania postu, bo był właśnie NIESPODZIEWANY.

W piątek odwoziłam moją mamę do Krakowa na ul. Garncarską do szpitala na operację (kto wie co to za adres, to będzie wiedział dlaczego ostatnio mam taki zastój).
Po wyjściu ze szpitala poszłam w stronę rynku, a raczej Kleparza po serki oscypki, bo tam zawsze je kupuję będąc w Krakowie (polecam - są tam najlepsze!). Obok Kleparza jest parę fajnych lumpexów. Jak nie zahaczyć jak już się tam jest? Nie u mnie :) W jednym z nich napis NOWY TOWAR. Kolejka jak za czasów Stanu Wojennego, więc stanęłam łagodnie przy starszych paniach. Panie zmierzyły mnie wzrokiem : No tak. Obca, nowa osoba się znalazła do ich sklepu. Pewnie będzie częściej chodzić i wykupywać moherowe berety. Udaję, że nie widzę tych ich oczu świrujących od moich stóp w adidasach, przez czarny podkoszulek zdobiony cekinami w czaszkę...
Wchodzę nie spychana przez panie ( o dziwo, bo u mnie jest to wyścig szczurów). Ja oczywiście szybciutko do półki z zabawkami. Nic nie ma...szkoda. Ale, ale, na górnej półce coś różowego ! Na szczęście jestem dość wysoka, więc nad głowami niedużych pań  chwytam "To coś". Moim oczom ukazuje się walizka Barbie oznaczona 1968 !!! Złapałam, idę do kasy. Trochę spłoszona ceną za kg - 40zł. Ale co tam. Jak policzą z 30zl to i tak biorę. W końcu taka perełka nie często się zdarza.
Pani przy kasie otwiera walizkę, a w środku....buty, ciuchy, wieszaki i....dwa klony Barbie !!!! Klony, ale jakie klony ! Babeczka pooglądała. Ja mówię, ale staruszki-złomy :) i pewnie stęchlizną śmierdzą...
Pani pooglądała i stwierdziła, że za 13zł może sprzedać... he he...13zł....
Tak właśnie stałam się posiadaczką walizki w idealnym stanie

VINTAGE WORLD OF BARBIE PINK DOLL 
numer katalogowy #1002-
z 1968


Numer katalogowy nadrukowany na walizce.


Zamykanie z boku.


 Uchwyt plastikowy mocowany na metalowych zawiasach.


I moje dwa kloniki w ciuszkach z tamtych lat.





 


 




 I jak nie kochać takich sklepów ????