Szukaj na tym blogu

Moje zdjęcie
Mam na imię Janka, ale wszyscy w sieci znają mnie od lat pod nickiem LOREEN, a na żywo ten pseudonim używam od 1986 roku (data wydania albumu Sandry z tą piosenką!). Blog, to mój mały, wirtualny pamiętnik dotyczący mojej pasji, jaką są lalki MATTEL i lalki innych mniej znanych na polskim rynku firm. Znajdą się tutaj też informacje o moich zainteresowaniach : miniaturowych domkach i mebelkach, genealogii, rysunki, grafice komputerowej, fotografii. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mojego bloga.

Osoby obserwujące mojego bloga

________________BLOG ROBÓTKOWY _________________ ___________________ZAPRASZAM ___________________

sobota, 9 sierpnia 2014

WeGirls po raz drugi :)




 Ponieważ mój poprzedni post o WeGirls wzbudził tyle emocji, a komentarzy było wiele i za, i przeciw, a także przewinęło się dużo pytań, podaję Wam informacje które dostałam bezpośrednio z firmy, z moimi komentarzami.

Myślę, że rozwieją Wam one wszelkie wątpliwości :

  • Marka WeGirls jest faktycznie polska i stworzona przez Polki. Nieprawdą jest, że sa to Polki, które mieszkaja w Ameryce, jako wspólniczki faktycznie spotkaly się za granicą, ale dwie z nich teraz mieszkaja w Polsce. 
  • Nieprawdą jest również, że nie można znależć adresu firmy, bo firma jest zarejestrowana w KRS. Adres siedziby głównej to ul. Zyczkowskiego 14, 31-867 Krakow (również dostępne na  stronie internetowej www.wegirls.pl pod sekcją: "Napisz/Zadzwoń".
  • Same lalki produkowane sa w Niemczech, ale ich uroda, ich twarze zostały stworzone na wzór słowiański (żeby nie powiedzieć na wzor polskich dziewczynek). Lalki sa zaprojektowane i są własnością WeGirls -  chronione prawnie, wiec należą do polskiej firmy, natomiast produkowane sa w Niemczech, gdyz tylko doświadczona i świadoma firma od wielu lat produkujaca lalki, jest zdolna zapewnić doskonałą jakość. Nie jest to zatem tandetna, zagrażająca dziewczynkom firma zlecająca produkcję w Chinach.
  • Ksiażeczki sa pisane przez polska pisarke i drukowane w Polsce.
  • Nazwa WeGirls - oznacza przecież "My, dziewczyny". Zachęca dziewczynki do uczenia się języków obcych. Nie jest to  zresztą dziwne, gdyż większość zabawek sprzedawanych w sklepach nie ma polskich nazw i raczej nikogo to nie dziwi.
Pozdrawiam i wielbicielki lalek WeGirls i przeciwniczki :)

5 komentarzy:

  1. Nie obraź się, nie wiem dlaczego tak bronisz firmy, ale Twoje zaangażowanie trąci kryptoreklamą.
    Dla mnie nawet gdyby były produkowane w samym Krakowie , w podziemiach Wawelu to i tak są za drogie. A słowiańskich rysów u lalek zupełnie nie dostrzegam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy w moim tekście są jakieś słowa broniące firmy? Zaangażowanie? Dwa posty? To co inni czytający mój blog mają pomyśleć o setkach postów o Mattel czy Tonner? Reklamuje te firmy?

      Usuń
  2. Mi się zdecydowanie podobają wegirls :) świetny pomysł, ja jako dziewczynka zawsze chciałam mieć lalkę taka jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fotki ukazujące lalki na podobieństwo dzieci wzbudzają we mnie wykluczające się emocje -
    podziwu z zazdrością, że nigdy nie miałam ani nawet nie wiedziałam o takich lalach jako
    właśnie dziewczynka - ale i niewytłumaczalnego lęku jak daleko można się posunąć w
    swoistym klonowaniu obrazu człowieczego - teraz już wiem, że baaardzo daleko - wystarczy
    zerknąć na lale pt. Phicen - nie ukrywam, że intrygują swą ludzkością, a jednej z nich nawet
    bym nie odmówiła jakiegoś kącika pod dachem :)))

    OdpowiedzUsuń